Niedawno pisałem o nowych kosmetykach dla mężczyzn Garniera. Dziś, po tygodniowym testowaniu jednego z dezodorantów tej linii, mogę napisać parę słów więcej.
Po pierwsze, zaskoczyły mnie pozytywnie zapachy, które przygotował Garnier. Co prawda, mężczyźni szukający ostrych, mocnych zapachów nie znajdą tutaj nic dla siebie, ale dla osób ceniących sobie delikatny zapach, z fajną orzeźwiającą nutą.
Kupiłem dla spróbowania kulkę. Niechętnie używam kulek, ponieważ są bardzo wilgotne i długo schną na ciele. Dlatego właśnie lubię testować dezodoranty na kulkach. Wybrałem fajny, miły zapach Sensitive. Muszę powiedzieć, że po pierwszym użyciu nie byłem zachwycony. Tradycyjnie kulka jest dość mokra, co przynosi negatywne efekty, jeśli chce się szybko odświeżyć, mając już np. założoną koszulkę. Trzeba więc odczekać te 4-5 minut, aby dezodorant dobrze wyschnął.
Choć pierwsze wrażenie PRAKTYCZNE nie było udane, sam zapach bardzo mi się spodobał i postanowiłem dać Garnierowi drugą szansę. Tym razem podczas porannej toalety użyłem kulki wcześniej, pozwalając jej na paromintowe wchłonięcie. Efekt był bardzo przyzwoity. Cały dzień w pracy (trochę na słońcu, trochę w cieniu, trochę w biurze) i pocenie dość ograniczone. Co ciekawe, nie miałem żadnych podrażnień, swędzenia, itd. – co niestety jest u mnie bardzo częste przy różnych kosmetykach. Mogę powiedzieć, że jestem z tego dezodorantu całkiem zadowolony.
Jeśli chodzi o minusy, to mam tylko wrażenie, że zapach trzyma zbyt krótko. O ile fajnie działają składniki przeciwpotne, o tyle nuta nie utrzymuje się przez cały dzień i już po kilku godzinach ma się wrazenie, że dezodorant przestał pachnieć. Cóż, takie wrażenie ma się przecież przy wielu, wielu dezodorantach.