Codzienne stosowanie tradycyjnego mydła może wysuszać skórę twarzy i prowadzić w dalszej perspektywie do jej powolnej degeneracji. Kobiety dawno już odkryły zastępcze kosmetyki, którymi codziennie myją twarz. Mężczyźni dopiero uczą się zastępować mydło dostępnymi na rynku kosmetykami męskimi.

Nivea for Men Żel oczyszczający

Ciekawą ofertę w zakresie oczyszczania twarzy ma Nivea. Spośród męskiego asortymentu najciekawej wygląda Łagodny żel do mycia twarzy Nivea for Men. Został on wzbogaconyo aktywną substancję z rumianku i witaminę E. Posiada bardzo fajną konsystencję i łatwo rozprowadza się na zwilżonej twarzy. Używać można go codziennie.

Żel nie wysusza skóry i pomaga zapobiegać podrażnieniom. Producent zaleca jego stosowanie w przypadku skóry wrazliwej i łatwo ulegającej podrażnieniom.

Niedawno pisałem o nowych kosmetykach dla mężczyzn Garniera. Dziś, po tygodniowym testowaniu jednego z dezodorantów tej linii, mogę napisać parę słów więcej.

Po pierwsze, zaskoczyły mnie pozytywnie zapachy, które przygotował Garnier. Co prawda, mężczyźni szukający ostrych, mocnych zapachów nie znajdą tutaj nic dla siebie, ale dla osób ceniących sobie delikatny zapach, z fajną orzeźwiającą nutą.

Kupiłem dla spróbowania kulkę. Niechętnie używam kulek, ponieważ są bardzo wilgotne i długo schną na ciele. Dlatego właśnie lubię testować dezodoranty na kulkach. Wybrałem fajny, miły zapach Sensitive. Muszę powiedzieć, że po pierwszym użyciu nie byłem zachwycony. Tradycyjnie kulka jest dość mokra, co przynosi negatywne efekty, jeśli chce się szybko odświeżyć, mając już np. założoną koszulkę. Trzeba więc odczekać te 4-5 minut, aby dezodorant dobrze wyschnął.

Choć pierwsze wrażenie PRAKTYCZNE nie było udane, sam zapach bardzo mi się spodobał i postanowiłem dać Garnierowi drugą szansę. Tym razem podczas porannej toalety użyłem kulki wcześniej, pozwalając jej na paromintowe wchłonięcie. Efekt był bardzo przyzwoity. Cały dzień w pracy (trochę na słońcu, trochę w cieniu, trochę w biurze) i pocenie dość ograniczone. Co ciekawe, nie miałem żadnych podrażnień, swędzenia, itd. – co niestety jest u mnie bardzo częste przy różnych kosmetykach. Mogę powiedzieć, że jestem z tego dezodorantu całkiem zadowolony.

Jeśli chodzi o minusy, to mam tylko wrażenie, że zapach trzyma zbyt krótko. O ile fajnie działają składniki przeciwpotne, o tyle nuta nie utrzymuje się przez cały dzień i już po kilku godzinach ma się wrazenie, że dezodorant przestał pachnieć. Cóż, takie wrażenie ma się przecież przy wielu, wielu dezodorantach.

Stało się to, co wielu przewidywało już jakiś czas temu. Garnier, na razie ostrożnie, wchodzi w segment „mężczyźniany”, czyli w kosmetyki męskie. Zaczął od dezodorantów, przedstawiając całą linię dezodorantów dla mężczyzn – Garnier Mineral Men.

Na zestaw składają się tradycyjne dezodoranty w sprayu, kulce i sztyfcie. W pięciu różnych odcieniach zapachu: Extreme, Invisible, Energy, Cool i Sensitive. Kosmetyki wzbogacone są tzw. Mineralite – minerałem pochodzenia wulkanicznego, który zwiększa wchłanianie nieprzyjemnego zapachu.

Garnier to marka popularna wśród kobiet. Zobaczymy, czy równie dużą akceptację znajdzie u mężczyzn. Stajemy się przecież coraz bardziej wyczuleni i coraz bardziej wybredni. Kosmetyki męskie zaczynamy traktować coraz poważniej i jesteśmy też bardziej świadomi wyboru.

Garnier dla mężczyzn to z pewnością dezodoranty warte wypróbowania. Ciekawe, czy w przyszłym roku Garnier przedstawi również jakieś inne kosmetyki dla mężczyzn?

Lubię nowości w męskich kosmetykach. Nie inaczej jest w przypadku dezodorantów. Często rozglądam się za czymś nowym i od czasu do czasu wymieniam mój sprawdzony sztyft. Szybko jednak wracam do tego, co – w moim przypadku – sprawdza się idealnie, czyli Gillette Cool Wave, w żelu. Sztyft, który naprawdę warto wypróbować.

Skóra każdego mężczyzny jest inna. Dlatego każdy z nas musi stosować inny dezodorant. Wielu mężczyzn nie lubi lub nawet nie może stosować dezodorantów w żelach, rozprowadzanych pod pachą za pomocą kulki czy sztyftu. Używają wówczas „suchych” dezodorantów w sprayu. Ja mam odwrotnie – pryskane kosmetyki działają negatywnie na wrażliwą skórę i nie pozwalają normalnie funkcjonować.

Używam tylko i wyłącznie dezodorantów w sztyftach, najczęściej czysto żelowych. Od wielu miesięcy numerem jeden jest Gillette Cool Wave w sztyfcie. Ten antyperspirant sprawdza się w moim przypadku idealnie – ogranicza pocenie, przyjemnie pachnie (to kwestia gustu, są inne zapachy do wyboru), nie pozostawia jakichś wielkich, nieprzyjemnych śladów, a przede wszystkim nic mnie nie swędzi po jego zastosowaniu.

Kosmetyki męske trzeba wypróbowywać na sobie i szukać dla siebie odpowiednich rzeczy. Bo o ile większość dezodorantów w sprayu działa na mnie negatywnie, o tyle np. przyjemnie, intensywnie pachnący „zielony” STR8 używam z powodzeniem zawsze wtedy, gdy chcę się szybko odświeżyć i nie używać perfum.

Najpierw zacznę od tego, że w szerokiej dystrybucji kosmetyków dla mężczyzn dzieje się coraz więcej. Szeroka dystrybucja to oczywiście tzw. segment kosmetyków popularnych, które możemy spotkać w drogeriach, supermarketach i w sklepach internetowych. Nivea, Gillette, Adidas, Str8, Dermika, L’Oreal (i ostatnio Garnier), AA, Dax, Rexona – to tylko część z popularnych marek, które przebijają się z ofertą dla mężczyzn.

Obserwujemy ostatnio (tzn. w obszarze ostatnich lat) wzmacnianie oferty dla mężczyzn w Polsce, szczególnie w kontekście kosmetyków z wyższej półki w szerokiej dystrybucji – kremów do twarzy (w tym kremów przeciwzmarszczkowych) i kremów pod oczy. To, co w Europie Zachodniej czy USA jest standardem od wielu, wielu lat, powoli staje się standardem i u nas.

Kosmetyki męskie, do niedawna spychane w kąt sklepów, coraz silniej zaznaczają swoją obecność na półkach, stając się ważną częścią całej branży.

Od czasu studiów interesuję się kosmetykami męskimi i wszystkim, co związane z ich produkcją, dystrybucją i reklamą na świecie i w Polsce. To moje małe, chore hobby – jak powiada moja małżonka – i chyba ma rację. W swoim życiu użyłem już wielu rozmaitych kosmetyków dla mężczyzn – od najprostszych pianek, żeli i kremów do golenia, po kremy regenerujące do twarzy, kremy pod oczy i bardziej zaawansowane kremy nawilżające. Pewnego dnia uświadomiłem sobie, że trochę na ten temat już wiem. Może nie jestem dermatologiem i ekspertem medycznym, ale doświadczenie w temacie mam. Tak właśnie, między innymi, zrodził się pomysł na tego bloga. I nie tylko. :)

Pozdrawiam serdecznie :)